wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział 62 - "Pod prysznicem"

Wstawiam kolejny rozdział, bo nie wiem, kiedy teraz będzie czas. Ten jest długi, ale mimo to mam nadzieję, że przebrniecie w całości i dacie znać, co sądzicie :)
Anonimowa Ago17 - wnioskując z sondy nie tylko Ty stawiasz na Monikę i Toma, więc nadal jest nadzieja na tę dwójkę razem ;)
little_psycho - skoro nikt nie pisał jeszcze o innym bracie Jaya niż Tom będę prekursorką xD Mam nadzieję, że spodoba Wam się postać, którą wykreowałam.

Dziękuję Wam za wsparcie i miłe słowa :*


W tym rozdziale chłopacy z The Wanted próbują nakłonić Jayne do zmiany zdania w stosunku do Madzi, a Jaya odwiedza jego młodszy brat Sean, powodując zamieszanie.
~*~
Rano chłopacy jechali na wywiad do radia razem z Madzią i Jayne. Monika jeszcze spała, kiedy Jay wychodził, ale zostawił jej liścik, że ma się czuć jak u siebie w domu i że przyjedzie w porze lunchu przy dobrych wiatrach przywożąc też jej siostrę.

Nastolatka natomiast była cała w skowronkach. Zasypiała z mieszanymi uczuciami, ale fakt, że udało jej się utrzeć nosa członkom McFly no i dostała kwiatek od tajemniczego wielbiciela… Wszystko to było aż nazbyt pozytywne. Długo zastanawiała się, czy różyczka przypadkiem komuś nie wypadła, ale jej symetryczne ułożenie na wycieraczce przed drzwiami jej pokoju stanowczo temu zaprzeczało.

- Skąd u ciebie ten uśmiech? – zagadnął Jay, widząc jak szczerzy się od ucha do ucha. Jechali w tym samym składzie co dzień wcześniej. Prowadził Bob, koło niego siedziała roześmiana Jayne, dla której cały świat nie istniał.

- Cóż… Mimo iż wisi nade mną widmo zaprzestania współpracy z wami, postanowiłam się cieszyć tym, co już przeżyłam – wyjaśniła, upewniwszy się, że szefowa jej nie usłyszy.

- Cieszy mnie twój dobry humor, ale wolałbym, żebyś nie poddawała się tak szybko – poprosił Max. – Mówiliśmy ci, że coś wymyślimy.

Uśmiechnęła się i siedziała chwilę w ciszy, ale potem przypomniała sobie twarz Danny’ego, który oberwał lodem i zaśmiała się sama do siebie. Nalegali, by opowiedziała, o co chodzi, przybliżyła im więc historię.

- I wtedy odeszłam od stolika! – zakończyła z dumą.

- Wow, brzmi jak dobra zabawa – ziewnął znudzony Nath.

- A żebyś wiedział! – prychnęła.

- Wydawało mi się, że baby Nath miał ci dotrzymać towarzystwa – wtrącił Tom.

- Miał. Ale były pewne… nieporozumienia co do sposobu spędzania wspólnego czasu. I właśnie, co robiłeś po tym jak wyszedłeś ode mnie?

- Yyy… - chłopak zaczął się plątać w zeznaniach. Nie chciał przyznać, że był w kwiaciarni na dole, a potem jak idiota czekał pod jej drzwiami. W domu sobie wszystko przemyślał i stwierdził, że to jeszcze nie czas, by obnażyć się ze swoimi uczuciami. – Oglądałem telewizję… Ogólnie jestem nudny.

- To już wiemy – zachichotał Siva, rozładowując atmosferę.

Dojechali na miejsce. Podczas wywiadu radiowego otrzymali świetne wieści, ich singiel został nominowany do nagrody Brit Awards. Radości i uściskom nie było końca. Uporali się z wywiadem radiowym i czekali na Big Keva, który miał przyjechać, żeby torować im drogę przed zbiorowisko fanek, które zebrało się przed redakcją. Jay cały czas zaglądał na wyświetlacz swojego telefonu.

- Czekasz na jakąś wiadomość? – zagadnęła Madzia.

- Od mojego młodszego brata. Przyjeżdża dziś w odwiedziny, a tak się składa, że twoja siostra zatrzymała się u mnie i…

- Zaraz… Wziąłeś Brukselkę pod swój dach? – wtrącił zszokowany Tom. – Piąteczka!

- Dlaczego nic nie powiedziałeś? Przecież to nie tak, że będę zła – oświadczyła Madzia. - Po wczorajszym wykładzie Maxa otworzyły mi się oczy na wiele spraw.

- Czyli wiesz już jaki strój założysz na bal przebierańców? – spytał Siva. – Został niecały tydzień, wiesz?

- Zamówiłam strój i dzisiaj go odbieram – oświadczyła. – Ale nie zdradzę wam, co to takiego, bo to ma być niespodzianka.

- Czy tylko ja wyłapałem fakt, że u Jaya w domu spała dziewczyna? – ponownie swoje trzy grosze wtrącił Tom.

- Przecież wcześniej spała u niego Maggie! – zauważył Max.

- No… Chłopaczyna nie próżnuje… - zachichotał Siva.

- Przestań się nabijać, to ty praktycznie wymusiłeś na mnie zaproszenie jej do mieszkania – zaczął się bronić Jay.

- Tak, ale miała przecież tylko sprawdzić w Internecie, jakie tanie motele są w pobliżu…

- Przecież nie mogłem jej wyrzucić!

- Przecież wiemy, nikt ci nic nie zarzuca – zapewnił Nath, który tego dnia był jeszcze bardziej milczący niż zwykle.

- Ale spać z Brukselką… - ponownie zaczął Tom. – Piąteczka! – uniósł w górę rękę, czekając aż przyjaciel mu przybije, ale na nic takiego się nie zanosiło.

Jay wyglądał na skonsternowanego, na szczęście z niezręcznej rozmowy wybawił go telefon. Odebrał, słuchał w ciszy, a w końcu pobladł na dźwięk słów po drugiej stronie słuchawki.

- Musimy szybko wracać  - oznajmił.

- Musimy? Zapraszasz nas na imprezę czy co? – roześmiał się Max.

- Znaczy… Myślałem o Maggie. Chciałem, żeby sobie wyjaśniła wszystko z siostrą.

- Jasne, jasne. I dlatego starsza u ciebie spała – zachichotał Siva, ale został skarcony wzrokiem.

- Pojedziesz ze mną?

- Jasne, taki był też mój plan. Tylko że nie wiedziałam o tym, że nie muszę szukać siostry – oznajmiła Madzia.

- Trzeba się spieszyć, bo Sean przyjeżdża wcześniej. On wie, gdzie jest zapasowy klucz – wyjaśnił Jay, a oczy nastolatki niemal wyszły z orbit.

- Musimy się spieszyć! – podłapała.

- Zaraz, zaraz, a wy gdzie? – spytała Jayne, która oderwała się od konwersacji z Bobem i przeniosła wzrok na dwoje swoich podopiecznych, którzy próbowali uciec.

- Spokojnie, oni się tylko spieszą do jego mieszkania. – Seev machnął ręką, a Jay i Madzia rzucili mu spojrzenie w stylu „nie pomagasz”. Ugryzł się więc w język.

- Do mieszkania, tak? A czy ja nie wyraziłam się jasno co do romansów w pracy? – kontynuowała przesłuchanie Jayne.

- Technicznie rzec biorąc Maggie pracuje dla nas jeszcze tylko tydzień, więc… - wtrącił Tom i tym razem wszyscy spojrzeli na niego z dezaprobatą. – No co? Taka prawda! Uważam, że powinniśmy o tym porozmawiać, bo ta kwestia jest stale spychana na bok, a bardzo chciałbym ją już rozwiązać.

- Kevin stoi w korku, więc możemy porozmawiać teraz o tym, jak ja to widzę – oświadczyła Jayne, spoglądając na próbujących uciec Jaya i Madzię. – Pasuje wam?

- Szczerze powiedziawszy, to wolelibyśmy kiedy indziej – odpowiedziała Madzia.

- Ale i tak nie pozwolę wam wyjść. Nie dopóki Kevin nie przyjedzie.

Spojrzeli na tłum wrzeszczących fanek, który widzieli przed oknem. Rzeczywiście, nawet gdyby chcieli, ciężko byłoby im uciec bez podpisywania autografów i robienia sobie wspólnych zdjęć. Nie mieli też samochodu, a czekanie na taksówkę było ryzykowne. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia i poszli razem ze swoją szefową i resztą chłopaków usiąść w kafejce. Jayne nie omieszkała zażyczyć sobie podwójnej mocnej kawy. Tym razem to Bob wyręczył Madzię w przyniesieniu zamówienia, co bardzo się nastolatce podobało. Może teraz kiedy Jayne jest zauroczona będzie bardziej ugodowa?

Monika natomiast przebudziła się i na stoliku do kawy przy kanapie zauważyła liścik od Jaya. Cholera, że też musiał oglądać ją śliniącą się albo chrapiącą! Miała plan wstania przed nim, ale zasnęła tak późno, że musiała być nieźle zmęczona. Spojrzała na zegarek. Była dziewiąta trzydzieści, wywiad więc dopiero się zaczął.

Poszła do kuchni i wstawiła sobie wodę na herbatę. Zaczęła grzebać przy radiu aż natrafiła na wywiad chłopaków. Niebywale z siebie dumna, że udało jej się znaleźć odpowiednią stacją, omal nie potłukła Jayowi kubków, które w ostatniej chwili złapała, zanim z hukiem uderzyły o marmurową ladę. Zrobiła sobie kanapki na śniadanie i zjadła podczas trwania wywiadu. Posprzątała, pościeliła i przygotowała sobie ciuchy i poszła wziąć prysznic. W łazience siedziała dosyć długo, poddając się licznym zabiegom upiększającym. Nie spodziewała się, że już niebawem może zaskoczyć ją gość.

Do mieszkania brata wszedł bowiem Sean. Kędzierzawy nastolatek wiedział, gdzie jest zapasowy klucz. Otworzył sobie drzwi i wszedł, rzucając plecak na kanapę, a z małego dziurkowanego kartonu wyciągając wielką jaszczurkę, którą umieścił w terrarium. Jego wzrok padł na pościel złożoną w ładną kosteczkę.

- Chyba nie myśli, że będę spał na kanapie! – prychnął, rozglądając się wokoło.

Torba Moniki rzuciła mu się w oczy jako druga. Stała pod stolikiem do kawy, odpięta i zapraszająca do poszperania. Chłopak z ciekawością nachylił się, by zajrzeć do środka. Jego oczom ukazały się babskie gacie, ale na szczęście nie był w stanie zweryfikować ich rozmiaru, bo z łazienki usłyszał szum wody i śpiew.

- Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień… Pewnie byłabym… Supermanem, tyle o kobietach wiem. Jestem jedną z nich! – nuciła dość głośno Monika.

- A to co? – Sean zmarszczył brwi.

Spoglądał to na torbę, to na drzwi od łazienki. Czyżby u jego brata nocowała jakaś dziewczyna? To nie było możliwe, ale miało sens. Jay przygotował mu posłanie na kanapie, bo sypialnia była już zajęta. W chłopaku obudził się instynkt detektywa i postanowił zbadać sprawę, która niewątpliwie go intrygowała.

*

W kawiarni przy rozgłośni radiowej członkowie zespołu, Madzia, Jayne i Bob siedzieli w ciszy, w której słychać było tylko siorbanie szefowej.

- Już cię nie lubię, Jayne – odezwał się w końcu Tom, a kobieta spojrzała na niego z mieszaniną smutku i zdziwienia w oczach.

- Nie o to mu chodziło – tłumaczył przyjaciela Max. – Chodzi o to, że ta cała sprawa z pracą dla The Saturdays jest głupia.

- Jayne jest głupia – dodał Tom.

- Nie pomagasz – wyszeptał Max.

- Słuchajcie, moi kochani. Wiem, że czujecie rozgoryczenie, bo zdążyliście się polubić. Nic w tym dziwnego, Maggie to sympatyczna dziewczyna. Młoda, nie stara jak ja. Fajnie było ją mieć przy sobie, ale nie jest pełnoletnia. Zawala szkołę, żeby tutaj pracować. Tak czy inaczej i tak nie pracowałaby dla mnie dłużej niż pół roku stażu – wyjaśniła kobieta, a Madzia posmutniała.

- Lepsze pół roku niż dwa miesiące! – zauważył Siva.

- Nie, mój drogi. Popatrz, jak zżyliście się z nią przez dwa miesiące. Myślisz, że rozstanie po pół roku będzie łatwiejsze?

- Będzie więcej czasu na wymyślenie jakiegoś planu. – Jay był optymistą i Madzia była mu za to wdzięczna. Uśmiechnęła się do niego, a on ścisnął jej pod stołem rękę, żeby dodać otuchy.

- Rozmawiałam z dziewczynami z zespołu. Nie wiem, co zaszło między tobą a Frankie, ale nie są zadowolone z faktu, że masz dla nich pracować.

- No i sprawa załatwiona! Zostaje z nami! – ucieszył się Tom.

- Kupiłam ci bilet powrotny. Miałam ci go dać później, żebyś dłużej chodziła uśmiechnięta. Wiem, że nie tak wyobrażałaś sobie koniec tej przygody. – Jayne wyciągnęła z torebki bilet i kartę pokładową i podała je swojej asystentce. – Naprawdę miło mi się z tobą pracowało i wierz mi, że dostaniesz dobre referencje i zaświadczenie o odbyciu stażu. Gdybyś po skończeniu szkoły średniej nadal potrzebowała pracy… Wiesz, gdzie mnie szukać.

Zrobiło się bardzo smutno. Madzia uśmiechnęła się blado z wdzięczności. Przestała winić Jayne za to, że najpierw chciała ją wysłać do pracy z zespołem dziewczęcym, a teraz na dobre rozdzielała ją z przyjaciółmi. Rozumiała jej przesłanki. Szkoła była teraz najważniejsza i nie mogła sobie pozwolić na jej zawalenie. Była dopiero w pierwszej klasie liceum, ale nie skończyła nawet jednego semestru. Teraz przynajmniej nadrobi zaległości i będzie mogła ruszyć dalej ze swoim życiem. Z daleka od brytyjskiego snu, który zaczął się tak pięknie.

- Co macie takie miny? – wtrącił Big Kev, który właśnie pojawił się w kawiarence. – Wszędzie was szukałem.

Madzia nie wiedziała, co mu odpowiedzieli, bo słuchała Jaya, który nachylił się jej nad uchem i szepnął.

- Jeśli nie chcesz, nie musisz teraz jechać ze mną.

- Nie, w porządku – odpowiedziała, pociągając nosem. Miała szczerą nadzieję, że się tu nie rozpłacze.

W drodze do mieszkania Jaya siedziała cicho jak mysz pod miotłą. Chłopacy również wydawali się zadumani. Dojeżdżali już pod blok, bo Madzia rozpoznawała okolicę obserwowaną za oknem. Telefon jej przyjaciela zadzwonił nagle i z niepokojem go odebrał.

- Stary, zdajesz sobie sprawę, że u ciebie w domu jest jakaś laska? – po drugiej stronie słuchawki odezwał się głos Seana.

- Pewnie, że zdaję sobie sprawę, kretynie! Myślałeś, że to włamywaczka?

- No… Tak. Tylko się upewniam, czy nie jest niebezpieczna.

- Zapewniam cię, że nie jest niebezpieczna – powiedział Jay, choć w gruncie rzeczy nie powinien tak ręczyć za siostrę Maggie.

- Ona zje go żywcem – szepnął Tom do Maxa i oboje chichotali.

- Jesteś już w mieszkaniu? – kontynuował rozkojarzony Jay.

- Pewnie, że tak, głąbie. A skąd inaczej wiedziałbym, że ktoś bierze u ciebie prysznic? – parsknął Sean.

- Zaraz, czy ty… - zaczął Jay, ale nie skończył, bo usłyszał wrzask, który z pewnością wydobywał się z gardła Moniki. Sean się rozłączył. – Czy jest możliwość przyspieszenia? – spytał zaniepokojony Jay Boba.

- Robi się, szefie! – sympatyczny kierowca przydepnął gazu i już minutę później parkował przed blokiem mieszkalnym chłopaka.

- Coś się stało? – zaniepokoiła się Madzia. W samochodzie byli nadal wszyscy. Najpierw zdecydowali się zawieźć Jaya do mieszkania, bo jemu najbardziej się spieszyło. Zegar na desce rozdzielczej wskazywał jedenastą.

- Mam nadzieję, że nie – westchnął chłopak. Ale w rzeczywistości obawiał się najgorszego.

Przelotem pożegnali się z przyjaciółmi, Jayne i kierowcą. Big Keva zostawili już przed redakcją radia. Droga na górę wydawała się niekończącą katorgą. Schody dłużyły się niemiłosiernie, a Jay stawiał tak duże kroki, że zasapana nastolatka nie nadążała za nim dreptać. Zaschło jej w gardle i zaczęła żałować, że akurat teraz chciała wyjaśnić sprawy z siostrą. Nie podejrzewała nawet, jakie sceny rozgrywają się w mieszkaniu. Gdyby wiedziała, biegłaby ile sił w nogach.

Monika nieświadoma zagrożenia, zaczęła myć włosy męskim szamponem, bo swojego nie miała, a Jay posiadał tylko taki. W sumie zaczęłoby ją martwić, gdyby znalazła tu coś babskiego, no ale chłopak na geja ani zajętego raczej nie wyglądał. Kosmetyk pienił się jak szalony, a woda szumiała, czyniąc z niej osobę głuchą i ślepą, która podśpiewywała stare polskie piosenki.

Kabina prysznicowa była zrobiona z mlecznego szkła, które nie było przezroczyste, ale prześwitywało. Zdała sobie sprawę, że gdyby wszedł tu Jay, nawet by tego nie usłyszała, co prowadzić mogłoby do niezręcznego obnażenia, którego wolała uniknąć. Spłukała z siebie całą pianę i otworzyła kabinę, kiedy usłyszała jakiś głos, który z pewnością do Jaya nie należał. Wrzasnęła, widząc kędzierzawego nastolatka, który pstryknął jej nagą fotę, prawdopodobnie zanim zdążyła owinąć się ręcznikiem.

- Ty mały popaprańcu! – krzyknęła i puściła się biegiem za nastolatkiem, który próbował otworzyć folder, by zobaczyć zdjęcie. Ślizgała się po posadzce, ale nie przejmowała się, że złamie sobie nogę. Jej honor był w tej chwili najważniejszy. – Dzwonię po policję!

- To dom mojego brata! Nic mi nie zrobią! – chichotał chłopak, mając przewagę w postaci stroju i wygodnych butów.

- Twojego brata? – spytała zdziwiona Monika, dopiero teraz bliżej przypatrując się chłopakowi. – Rzeczywiście wyglądasz jak miniaturowa podróbka Jaya.

- Podróbka?! – spytał obruszony i wykorzystała to, by przeskoczyć przez oparcie kanapy, przewrócić go na ziemię i wyrwać mu telefon.

Odskoczyła, kiedy leżąc na ziemi chciał pociągnąć za rąbek ręcznika i ponownie ją rozebrać.

- Oddawaj mój telefon! – warknął.

- Nie dopóki nie usunę zdjęcia – oświadczyła, nieudolnie drepcząc po posadzce i co chwilę oglądając się do tyłu, czy aby chłopak nie zbliżył się za bardzo.

Próbowała usunąć zdjęcie, ale nie potrafiła robić wielu rzeczy naraz, więc zapomniała o obserwowaniu drogi przed sobą i wpadła na Jaya, który właśnie otworzył drzwi do mieszkania. Ręcznik prawie jej się zsunął, w ostatniej chwili go przytrzymała i schowała się za plecami kolegi.

- O, cześć Madzia! – westchnęła, widząc zasapaną siostrę z tyłu. Za plecami wysokiego chłopaka poczuła się znacznie bezpieczniej i mogła odetchnąć z ulgą.

- Eee… cześć… - odezwała się zdziwiona nastolatka, zaglądając do środka.

Sean właśnie poślizgnął się na przemoczonej przez Monię posadzce i wylądował na ziemi. Jay spoglądał na niego potępiającym wzrokiem.

- Wyjaśni mi ktoś, co tu się dzieje? – zapytał, nadal stojąc w progu.

- A na co to wygląda? – Sean wstał i wzruszył ramionami. – Mieliśmy właśnie wziąć razem prysznic, ale jej nagle odbiło!

- Ten zboczeniec mnie podglądał! Bez słowa wlazł mi do łazienki! – tłumaczyła się Monika.

- Drzwi były zapraszająco otwarte – usprawiedliwił się nastolatek.

Jacyś sąsiedzi Jaya w średnim wieku właśnie opuszczali mieszkanie naprzeciwko i zszokowanym wzrokiem wpatrywali się w dwóch podobnych kędzierzawych chłopaków, nastolatkę i przemoczoną dziewczynę owiniętą ręcznikiem.

- Ruchy, ruchy! To nie przedstawienie! – warknęła Madzia w ich stronę i wróciła do wyjaśnienia kwestii, co się właściwie stało.

- Ty mały… - wydusiła przez zęby Monika, ale ugryzła się w język, zanim z jej ust wyszło przekleństwo. – Zrobił mi zdjęcie. Nago! A ja nie umiem go usunąć. – Dziewczyna próbowała ponownie poszperać w telefonie nastolatka, by pozbyć się hańbiącego dowodu.

- Mały gnojek – westchnął Jay, a do Moniki wyciągnął dłoń. – Daj telefon, zajmę się tym.

Monika zrobiła zawstydzoną minę. Przecież nie mogła pozwolić, by ktoś oglądał jej prywatne zdjęcia. Madzia uderzyła się otwartą dłonią w czoło, wyrwała jej telefon Seana i już po chwili rzuciła go właścicielowi.

- Voila! Zrobione! – oświadczyła, otrzepując ręce z niewidzialnego brudu. – Może wejdziemy do środka, bo robimy przeciąg? – zaproponowała i wszyscy jej posłuchali.

Weszli do pomieszczenia i rozsiedli się na kanapie. Monika chciała iść się ubrać, ale żeby wziąć ubrania, musiałaby unieść wieko torby, która stała tuż przy bracie Jaya. Chłopak mógł jednym ruchem ręki ją rozebrać i to przy większym gronie widzów. Właściciel mieszkania domyślił się, o co chodzi. Podniósł torbę i zaniósł ją do swojej sypialni, gdzie postawił ją na łóżku.

- Dzięki – westchnęła Monika. – I przepraszam za to zamieszanie.

- Nie masz za co przepraszać. Sean jest dość specyficzny. Rok temu rozdawał koleżankom mój numer telefonu, żeby załapać u nich plusy. Rozumiem, że może być wrzodem na dupie. – Wzruszył ramionami, a Monika się roześmiała.

- Cóż, ma to w genach, więc… - wywróciła oczami, a on udał oburzenie, ale tylko na chwilę.

- Mogłem mu powiedzieć przez telefon, że przyjaciółka się u mnie zatrzymała na kilka dni. – Zmieszał się, zdając sobie sprawę, że zaraz może dostać opierdol, że to wszystko przez niego.

Zamiast tego Monika dawała mu dyskretne sygnały, że chce się ubrać i żeby zostawił ją samą. W końcu załapał.

Madzia tymczasem czuła się dość zirytowana, że siostra i przyjaciel zostawili ją tu sam na sam z tym zboczonym idiotą.

- Więc… lubisz podglądać ludzi pod prysznicem, tak? – zagadnęła, czując, że ta niezręczna cisza rani jej uszy.

- Byłem ciekawy, kto śpi u mojego brata – wytłumaczył się.

- Aż tak, że musiałeś robić zdjęcia?

- Co ja poradzę, że tak działają na mnie gołe laski. – Wzruszył ramionami, a Madzia nagle zapragnęła mu porządnie przylać.

- Musisz wybaczyć Seanowi. On od kiedy został nastolatkiem nieustannie jest w „trudnym okresie dojrzewania” – wtrącił Jay, który ku uldze Madzi właśnie wrócił do salonu.

- Ale ona nazwała mnie nędzną kopią ciebie! – obruszył się Sean, zakładając ręce na klatce piersiowej. 

- Miniaturową podróbką! – odkrzyknęła z sypialni Monika.

- Uważam, że powinieneś ją przeprosić – stwierdził Jay, spoglądając karcącym wzrokiem na młodszego brata.

- Nie będę przepraszał twojej dziewczyny!

Kakofonia trzech głosów w jednej chwili nałożyła się na siebie.

- Ona nie jest moją dziewczyną! – tłumaczył się Jay.

- Ona nie jest jego dziewczyną! – prychnęła Madzia.

- Nie jestem jego dziewczyną! – krzyknęła z sypialni Monika.

- Dobra… - Dziwne – stwierdził Sean. – To co tu robi?

- Przyjaciółka. Zostanie na kilka dni, więc chciałbym… - Jay zamierzał powiedzieć jakieś pouczające słowa o zachowywaniu się kulturalnie i byciu miłym, ale zauważył, że terrarium nie jest już puste. – Tia! – ucieszył się, podbiegając do jaszczurki i wyciągając ją z zamknięcia w szklanych ścianach. – Tęskniłem.

- No i kto tu jest dziwakiem? – westchnął Sean. – Przytula jaszczura, zamiast własnego brata.

- Bo jego brat to zboczeniec – stwierdziła Madzia i za namową Jaya poklepała gada po głowie, co miało oznaczać oficjalne przedstawienie.

- Cóż i to by było na tyle z moją teorią o tobie posiadającym dziewczynę. – Młodszy brat Jaya rzucił się na kanapę i wyciągnął nogi na stół. – Ty śpisz z Neytiri na kanapie, a ja z moją nową znajomą w sypialni, tak?

Jay wydawał się nie słyszeć słów brata, bo właśnie dokładnie pokazywał Madzi terrarium i opowiadał historię o tym, w jaki sposób jaszczurka dostała imię. Znudzony Sean wziął laptopa brata i go uruchomił, nie pytając o zgodę.

- Monica! – ucieszył się Jay, widząc, że jego gość wszedł już w pełnym ubraniu. – Chodź, poznasz Neytiri.

- Nie, dzięki. Nie jestem fanką… gadów – wzdrygnęła się dziewczyna, a Jay wyglądał na oburzonego.

- No i koniec miłości – westchnął Sean. – A zaczynało się tak pięknie.

- Moja siostra nie jest raczej typem lubiącym zwierzęta – wyjaśniła Madzia.

Monika zagryzła wargi. Chciała się na coś przydać, więc oświadczyła, że zaparzy herbatę, ale została zupełnie zignorowana przez Jaya i Madzię, zafascynowanych jaszczurką.

- Uśmiechnęła się! – powtarzała młodsza siostra. – Nie wierzę!

- Och! – warknęła zirytowana Monika i wyszła do kuchni.

Sean zwinął laptopa i podreptał za nią.

- Czego chcesz? – spytała, wstawiwszy czajnik elektryczny. Podpierała sobie brodę ręką, jakby była bardzo zmęczona.

- Nudzi mi się – oświadczył. – A mimo niezbyt efektywnego początku naszej znajomości, dostrzegam jej potencjalny obiecujący charakter, w przyszłości mogący przynieść pewne beneficja dla obu stron.

Monika nie do końca zrozumiała, co powiedział nastolatek, ale znacząco poruszał brwiami.

- Fuj – wzdrygnęła się, a po plecach przebiegł jej dreszcz.

- Widzę, że moja bliskość wywołuje u ciebie gęsią skórkę. – Chłopak próbował objąć nową znajomą ramieniem, ale ta zastosowała wymyk i poszła zalewać herbatę, bo woda się już zagotowała.

- Spróbuj jeszcze raz takiego chwytu, a resztka wrzątku ugotuje ci tę niewinną buźkę – przestrzegła Monika, a chłopak uniósł ręce w geście poddania i otworzył laptopa.

Monika zdała sobie sprawę, jak bardzo zaniedbała obowiązki towarzyskie. Do przyjaciół pisała tylko maila, ignorując ich zaproszenia do rozmowy na Skype'ie. Tak się zamyśliła, że nie zauważyła, że podała herbatę swojemu wrogowi.

- Wow, dzięki! – ucieszył się Sean. – Jesteś taka miła, że chyba usunę zdjęcie, które ci dzisiaj zrobiłem.

- Zaraz… przecież moja siostra je usunęła.

- Nie, tylko jej się wydawało. Mam kopię zapasową – oznajmił Sean jak gdyby nigdy nic, ale widząc przerażoną minę Moniki i to, że stoi blisko czajnika elektrycznego napełnionego wrzątkiem, wyznał. – Żartuję. Możesz zobaczyć sama. – Wyciągnął do niej rękę z i’Phonem, ale pokręciła głową na znak, że nie będzie mu tam szperać.

- Mówisz tak, bo wiesz, że nie umiem się obsługiwać tym telefonem. – Monika westchnęła ciężko i przypomniała sobie sytuację z kamerą, kiedy to członkowie JLS uczyli ją obsługi. Gdzie się podziały te czasy? Wydawało się, że minęły wieki.

Rozmawiała tak z Seanem, popijając herbatę i od słowa do słowa stwierdzając, że chociaż potrafi być wrzodem na dupie, ma też wiele dobrych cech swojego starszego brata, które sprawiały, że nie do końca był spisany na straty.

W tym czasie Madzia odkrywała w sobie nowe zainteresowania w zakresie zoologii.

- Przysięgam, ona się na mnie gapi – stwierdziła, kiedy Jay włożył jaszczurkę do terrarium i otworzył szufladę komody, żeby nabrać stamtąd trochę Skittlesów.

- Uwielbiam to! – ucieszyła się nastolatka. – Skąd masz ten zapas? Starczy ci do końca życia!

Roześmiał się.

- Spora część do prezenty od fanek, a resztę sam kupuję na hurtową skalę. Mam nawet zniżkę!

Poczęstowała się cukierkami i uśmiechnęła się szeroko. Z Jayem dogadywała się świetnie i właśnie dlatego dała się wciągnąć w rozmowę do tego stopnia, że nie zauważyła, że w pomieszczeniu nie ma jej siostry i Seana. Nadstawiła uszu, lekko zaniepokojona. Dobiegły ją śmiechy z kuchni. Zmarszczyła brwi i spojrzała na Jaya, który wzruszył ramionami i oboje udali się zrobić rozeznanie.

- A może to? – pytał Sean, pokazując Monice coś na ekranie swojego laptopa.

- Głupi! Cycki na wierzchu, brzuch na wierzchu… Odpada!

- Czy ja mam omamy? – zachichotała Madzia, widząc ten widok. Monika szybko zamknęła stronę, cokolwiek oglądali. – Topór wojenny został zakopany?

- Gdybyście poświęcili nam choć trochę uwagi, nie musielibyśmy znaleźć nici porozumienia – odpowiedziała Monika, a Sean objął ją wątłą rączką, prawie dotykając jej biustu. – Ale bez przesady – oświadczyła, zrzucając rękę z ramienia.

- Teraz mogę ci poświęcić uwagę – zaśmiała się Madzia. – Jayne odsyła mnie za tydzień do domu, więc wygląda na to, że zabieramy się razem.

- Och, przykro mi.

- Tak, mi też – westchnęła Madzia. – Ale molestuję tych drani, żeby do mnie pisali i wysyłali darmowe bilety na koncerty.

- Powodzenia. Ja próbuję tego od początku z własnym bratem, a jakoś nic nie zyskuję – parsknął Sean.

- Bo ty chcesz bilety dla całej swojej klasy, a na takie ustępstwo nie mogę iść – stanął w swojej obronie Jay, a następnie spojrzał na siostry. – Czyli co? To koniec waśni?

- Skoro już pogodziłem się z nim, to nie mam nic przeciwko, jeśli mi wybaczysz ten niewinny sekret.

- Nie był niewinny, ale liczę, że mi wszystko opowiesz i odkupisz winy – zachichotała Madzia i obie się roześmiały.

- Wzruszające… - zachlipał Sean. – Jeszcze się uściskajcie. I najlepiej poca…

- Nawet nie kończ – warknęła Monika, a on zamilkł.

- Umyję kubki – zobowiązał się, a Jay był w szoku.

- Jak ty to zrobiłaś? – zwrócił się do Moniki. – To jakbyś zrehabilitowała jego chore nawyki za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

- Pokazała mi się nago! – zawołał od zlewozmywaka Sean, a Monika wzięła ścierkę ze stołu i zaczęła go nią okładać, podczas gdy on ochlapywał ją wodą z kranu.

Śmiali się, jakby znali się od dawna i jakby nie zaczęli znajomości od najbardziej niezręcznej sytuacji, jaką można sobie wyobrazić. Różnica wieku też między nimi nie istniała, no ale w końcu relacje Madzi i Jaya też musiały tak wyglądać dla obserwatora z boku.

Nastolatka uśmiechnęła się do własnych myśli i spojrzała na Jaya, który ze ściągniętymi w jednym punkcie brwiami dalej stał w progu.

- Nie wyglądasz na zadowolonego – odezwała się do niego, widząc, że jej siostra i jego brat są zajęci sobą. – Coś się stało?

- Wyjeżdżacie, Meggs. Żadna wiadomość na twitterze nie zastąpi mi osobistego kontaktu z wami. Ciężko jest udawać optymistę, kiedy w środku cały się gotuję z bezsilności – wyjaśnił, smutnym wzrokiem spoglądając przed siebie.

- Taka jest kolej rzeczy, Jay. Słyszałeś, co powiedziała Jayne. Po skończeniu szkoły średniej mam do niej walić drzwiami i oknami. Będzie po staremu.

- To za ponad dwa lata, tak? – przeniósł wzrok na nią. Po raz pierwszy widziała go takiego smutnego. – Wiesz, ile może się zdarzyć przez te dwa lata? Przez dwa lata można poznać przyszłego męża i nie chcieć wyjeżdżać z ojczystego kraju. Za dwa lata zespół może już nie istnieć.

- Zespół będzie istniał jeszcze bardzo długo, bądź o to spokojny. I zapewniam cię, że do tego czasu na pewno nie poznam przyszłego męża – roześmiała się, ale z jego poważnej miny wiedziała, że on nie żartuje. Pustym wzrokiem wpatrywał się przed siebie, zamyślony i nieobecny. Nagle coś ją tknęło. – Zaraz... Chodziło ci o… moją siostrę? – spytała, jakby dopiero teraz jakieś neurony połączyły jej się w głowie, dając czarno na białym rozwiązanie zagadki. – O mój Boże… Że też wcześniej tego nie zauważyłam!

- Czego? – spytał skonsternowany, wyrywając się z rozmyślań i schodząc na ziemię.

- Że lubisz Monicę.

- Pewnie, że ją lubię.

- Nie. Ty ją lubisz-lubisz! – klasnęła w ręce. - Podoba ci się!

Chichoty w kuchni ustały, a Monika przewiesiła sobie ścierkę przez ramię i wytarła z czoła kropelki wody, którą Sean właśnie rozkręcał. Dalsza konwersacja i ewentualne wyjaśnienia ze strony Jaya nie mogła nastąpić.

- Cholera! – Madzia uderzyła się otwartą dłonią w czoło. – Na śmierć zapomniałam, że o trzynastej muszę odebrać strój na bal przebierańców!

Nastolatka zaczęła się zbierać. W pośpiechu wciągnęła buty i kurtkę i pożegnała się z siostrą, przyjacielem i nowym znajomym, z którym nawet oficjalnie nie została sobie przedstawiona. Szła przyspieszonym krokiem, nie wierząc we własne odkrycie i fakt, że nie mogła doprowadzić dochodzenia do końca przez własne gapiostwo. Jay najwyraźniej był zauroczony jej siostrą.
~*~

16 komentarzy:

  1. O tak. Jay musi być zauroczony jej siostrą! W sumie to... Ciekawe, że się domyśliła. Nie bardzo to po nich widać, a szkoda.
    Hej, planujesz teraz 'przyspieszenie' czasu? Rzecz jasna, po powrocie dziewczyn.
    Chyba że Monika zostanie, a Magda wróci... Albo Magda zacznie naukę w Londynie więc i tak zostanie!
    Dobra, nie zgaduję.
    Nathan jest głupi. Tak mało brakowało, już prawie wyznał jej swoje uczucia , a teraz postanawia z tym zaczekać? Może coś się zmieni podczas balu.
    Haha, Sean! Mogę śmiało przyznać, że to obecnie moja ulubiona postać! Mam nadzieję, że zabawi jeszcze trochę w opowiadaniu.
    Ta akcja w łazience, i po łazience... Majstersztyk!

    Więcej nie wyklepię. Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i zapraszam na bloga koleżanki.

      http://as-long-as-we-breathe.blogspot.com

      Usuń
  2. Nie jestem dziś kreatywna jeśli chodzi o komentarze,więc tradycyjnie powiem,że rozdział wspaniały ;)
    Już lubię Seana :D
    I Jay lubi-lubi Monikę *.*
    Pisz następny,weny <3
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. cudny rozdział :) a zresztą wiedziałam że taki będzie bo świetnie piszesz :*
    czekam na kolejny :)
    no i weny !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny rozdzial!!
    Czekam na rozwoj akcji!!
    Pisz szybo nexta!!
    Alex <3

    OdpowiedzUsuń
  6. hahahaha TAK KURWA!!! DOCZEKAŁAM SIĘ :D
    Mimo tego, że Sean jest zboczony, to go lubię :D
    Będzie się pojawiał w innych rozdziałach, czy tylko w tym wątku?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale się jaram !!!
    Wreszcie się doczekałam !
    Jay lubi lubi Monikę *o*
    Sean już go lubię :D
    Czekam szybko na dalsze rozdały a w szczególności z Moniko i Jayem

    OdpowiedzUsuń
  8. Super;p
    Chociaz Jay sie do tego nie przyznaje to jego zachowanie w tym rozdziale, naprawde pokazalo, ze Monika nie jest mu obojetna. Sean jest hardcorowy!;D
    Ale zeby tak od razu robic zdjecia. Podsumowujac bardzo ciekawa postac. Dobrze, ze go wprowadzilas, bo urozmaicilas dodatkowo cale opowiadanie. Podoba mi sie:)
    Czeka na nn:*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaśmiewałam się przy tym rozdziale i niemal skakałam pod sam sufit, gdy na wierzch wyszło, że Jay lubi-lubi Monikę! Oni do siebie pasują idealnie. Toma i Moniki razem nie widzę. A poza tym, Tom ma swoją Kelsey, którą ponoć bardzo kocha (wnioskowanie z poprzednich rozdziałów). Już lubię Seana! Przezabawny gość chociaż za to co zrobił Monice... haha. Cieszę się z powodu Moniki i Jay'a :D Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny!
    Jay lubi-lubi Brulselkę! Ale podjarka xDD
    Rozdział jest zabawny, fajny i nie wiem co jeszcze. Po prostu świetny, jak każdy twój.
    Weny ci nie życzę, bo napisane masz już kolejne, ale może na kolejnego bloga ;) czekam :>

    OdpowiedzUsuń
  11. Krótko i na temat bo nie mam weny na komenty:
    zajebioza. Sean od dzisiaj jest moim bratem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sean zawładnął tym rozdziałem jak nic haha!
    Nie dość,że wparował do łazienki podczas obecności w niej Brukselki,to jeszcze pstryknął jej fotkę w dość niekomfortowej sytuacji:D
    No bo od kiedy można czuć się komfortowo stojąc nago przed obcym chłopakiem?:D
    Z resztą Monika śpiewająca pod tym prysznicem też dała czadu.Lubiłam dawniej tą piosenkę,którą śpiewała a teraz dzięki Twojemu rozdziałowi chyba znowu ją polubię:)
    Wracając do rozdziału to cieszę się,że Jay lubi-lubi Monikę^^
    Skoro Madzia już wie,że Jay'owi podoba się jej siostra,to może zabawi się w swatkę,kto wie?:D
    Nie mogę uwierzyć,że masz już całe opowiadanie napisane.Wiem,że pisałaś o tym kiedyś,ale jak widać do mnie informację później docierają:D
    Mam nadzieję,że jak skończysz obecne opowiadanie,to nie będziesz próżnować i pozwolisz nam znowu czytać coś napisanego przez Ciebie:)
    Masz ogromny talent,nie ukrywaj go!;)
    No nic czekam na kolejny rozdział:)
    E.

    OdpowiedzUsuń
  13. szkoda zrobiło mi się Madzi. Ona nie może wyjechać.. ! Co z Nathanem. Masakra. Zawału prawie dostałam.. Szkoda mi Madzi. czekam na nexta. Aga 17. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdiał jak zwykle świetny. Sean już jest moi ulubieńcem fajnego ma braciszka Jay. Szkoda ze chłopcom nic nie udało się załatwiż w sprawie Madzi ale rzeczywiście w monencie kiedy jest niepełnoletnia jest to kłopotliwe. Bardzo podobała mi się wypowiedź Jaya że po wyjeździe dziewczyn nie będzie tak samo nigdy już nie jest tak samo. Płakałam ze śmiechu podczas spotkania sie Seana z Monika.
    POzdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń