niedziela, 6 stycznia 2013

Rozdział 45 - "Stek"


Dziękuję Wam za komentarze i głosy w ankiecie. Tak jak się spodziewałam, większość czytelniczek preferuje The Wanted, mam jednak nadzieję, że nie będą mi miały za złe rozdziałów, w których pojawią się chłopaki z One Direction (np. sylwester). Obecnie można liczyć tylko na kontakt telefoniczny z nimi. Obiecuję jednak, że nikt nie będzie czuł się pokrzywdzony tym, jak rozegra się opowiadanie, jeśli zostanie do końca, oczywiście.

Nie bądźmy hejterkami :)

PS. Ale jestem niesłowna, daję kolejny rozdział. Dość długi, ale liczę, że przeczytacie i dacie znać, co sądzicie.

W tym rozdziale Tom próbuje się zrehabilitować, Madzia i Nath knują zemstę na Jayu, a nastlatka ponownie pada ofiarą plotek.
~*~
Zamieszanie w holu szybko przemijało z wiatrem, a goście wracali do swoich pokoi nienasyceni, jako że była dopiero północ. Big Kev i Martin zapewne jeszcze przebywali na after party, którego goście nie mieli pojęcia o pożarze.

- Co tu się stało? – spytała Madzia, wpatrując się przez oszklone drzwi jak ekipa sprzątająca wynosi spaloną maszynę do produkcji piany. Przeszukała wszystkie toalety i nie znalazła Kelsey. Zrezygnowała z dalszych poszukiwań, bo obawiała się, że wpadnie na Caroline Flack.

- Pożar – wyjaśnił krótko Max, przytulając do boku Michelle.

- Wow, widzę, że sporo mnie ominęło – stwierdziła dziewczyna, ocierając pot z czoła. – A gdzie Jay? – zdziwiła się, stwierdzając, że na holu nie ma tylko niego.

- Tutaj! – zameldował się chłopak, jako jeden z ostatnich wychodząc z sali pełnej piany.

- Pewnie musiałeś obrabować bar, co? – zapytał zaczepnie Nath, który również siedział w holu po przeszukaniu lewego skrzydła hotelu. Tom stał z boku, nie odzywając się do nikogo.

- Po prostu sprawdzałem, czy wszyscy są bezpieczni – obruszył się Jay. Nie chciał się przyznać, że chodziło mu raczej o Monikę, tym bardziej po ich kolejnych słowach.

- Superman się znalazł. Pomógłbyś nam lepiej szukać Kelsey – oznajmił Nathan.

- Nie znalazłeś jej? – spytał zdziwiony Jay Toma, który pokręcił głową.

- A gdzie moja siostra? – zaciekawiła się Madzia. – Nie mówcie mi tylko, że to ona wywołała pożar.

Spojrzeli po sobie zmieszani. Tego nie wiedzieli, ale momentalnie przypomnieli sobie incydent z Tomem i spojrzeli na niego z dezaprobatą. Korciło ją, by zapytać, o co chodzi, ale ugryzła się w język. Ostatecznie chłopak nadal był na nią nadąsany no i wolała nie wywoływać wilka z lasu.

- Jestem zmęczona, chciałabym iść się położyć – oznajmiła Nareesha, a Siva pożegnał wszystkich i oddalili się do swojej sypialni.

- Ja poszukam Kelsey – zaoferowała się Michelle, która wyglądała na zmartwioną.

Była pewna, że dziewczyna wróciła do pokoju hotelowego, ale Tom twierdził, że jej tam nie ma.

- Pójdę z tobą, kochanie. Może poszła na after party? – zastanawiał się Max na głos i oboje odeszli.

Na holu zostali tylko Tom, Madzia, Nath i Jay. Zrobiło się nieco niezręcznie.

- Rozdzielmy się! – zarządził Jay. Z Tomem sprawdzimy dół, a ty z Nathem górę.

Nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Młodsza dwójka skierowała się do wind, a starsi kumple rozdzielili się, by kolejno przeszukać dwa skrzydła hotelu w poszukiwaniu dziewczyny Toma.

Jak się okazało, Kelsey poszła spać do pokoju z Michelle, która musiała wyrzucić Maxa i skazać go na nocne towarzystwo Toma. Romantyczny weekend przerodził się więc w koszmar i tylko Nareesha i Seev mieli mieć okazję na spędzenie nocy razem. Łysy zadzwonił do Toma jak tylko po powrocie do pokoju hotelowego zorientowali się z Michelle, że mają dziką lokatorkę. Madzia i Nath również odebrali wiadomość o odnalezieniu zguby i odetchnęli z ulgą. Jako że nie byli zmęczeni, udali się do pokoju dziewczyny, by jeszcze porozmawiać. Jay nie wziął telefonu, bo poprzedniego wieczoru wskoczył do basenu mając go w kieszeni. Szwendał się więc po hotelu, nieświadom, że cel, którego szuka, jest już bezpieczny pod pierzyną, razem ze swoją kumpelą. Takim oto sposobem natknął się na siedzącą na schodach Monikę, która raz za razem pociągała łyki szampana prosto z butelki.

- O, Brukselka! A co ty tutaj robisz? – zaciekawił się.

- Siedzę – odpowiedziała.

- Gorące przyjęcie, co? – spytał, ale ona siedziała w ciszy, więc wytłumaczył, o co mu chodziło. – No… nie tylko pożar, ale i awantura i…

- Załapałam.

- A dlaczego tutaj siedzisz?

- Bo w moim pokoju jest kierowniczka hotelu, którą moja nowa znajoma naszpikowała prochami, żebym mogła z niej wyciągnąć szyfr do sejfu i odzyskać moje pieniądze.

- I udało się?

- Nie. – Ta lakoniczna odpowiedź musiała mu wystarczyć, bo Monika nie była skora do rozmowy.

- I co teraz zrobisz? Będziesz tu siedzieć całą noc?

- Przynajmniej póki nie wymyślę czegoś lepszego.

- A nie możesz spać u siostry? – spytał zdziwiony Jay.

- Pukałam do jej drzwi, ale nikt nie odpowiadał. – Monika wzruszyła ramionami.

- No tak, wszyscy szukają Kelsey. – Jay był nieświadomy, że zguba się już znalazła, a wszyscy nadzwyczajnie o nim zapomnieli.

- Jeszcze się nie znalazła? Wow, ale karambol. – Monika nie była pewna, czy mówi po angielsku czy po polsku, ale nie chciało jej się nad tym zastanawiać.

- Mam „Avatara” na DVD i ponawiam propozycję oglądania – zaoferował chłopak, widząc, że dziewczyna jest w kropce. Zadręczała się i ciągnęła szampana prosto z gwinta.

- Wow, dzięki. – Uniosła butelkę trunku, który piła, ale szybko cofnęła ją z powrotem do piersi. - Poczęstowałabym cię, ale… będzie za mało dla mnie – oznajmiła, ponownie łykając bąbelkową ciecz, choć bąbelków powinna mieć po dziurki w nosie po dzisiejszym incydencie.

- Dobra, choć na górę – oznajmił tym razem tonem nie znoszącym sprzeciwu. – Nie chcesz chyba podpalić czegoś jeszcze.

Nie protestowała, tylko poszła za nim do windy. Nie rozmawiali prawie w ogóle. Bardziej niż szampanem była zamulona i przygnębiona nieprzyjemnymi przygodami. Jak w transie weszła do pokoju hotelowego Jaya i Natha i usiadła na wygodnej sofie przed telewizorem.

- Zapodaj tę Pandorę – rozkazała, ale był zajęty czytaniem liściku.

- „Kelsey się znalazła. Ja wrócę później. Nath”. A on gdzie się znowu szlaja? – zaciekawił się chłopak, ale Monika dopominała się o włączenie DVD, więc zrezygnował z dochodzenia, gdzie udał się jego przyjaciel.

Jay był tak zmęczony, że oglądanie ulubionego filmu po raz setny wydało mu się niepotrzebne. Zapytał Monikę, czy nie będzie miała nic przeciwko, jeśli się zdrzemnie, ale była tak zaabsorbowana, że nie odpowiedziała. Położył się więc na łóżku i od razu zasnął ciężkim, kamiennym snem.

Madzia natomiast nie wierzyła, że zaproponowała Nathowi pogawędkę w jej pokoju o północy. Poszła do łazienki się przebrać, podczas gdy on zajął miejsce na kanapie, z której rozciągał się piękny widok na ocean. Białe muślinowe zasłony powiewały pod wpływem lekkiej morskiej bryzy. Kosz z różami przypominał o niezbyt przyjemnych incydentach, ale chłopak starał się go ignorować.

- Co napisałeś Jayowi? – spytała Madzia, kiedy już wyszła z łazienki w piżamie ze zmytym makijażem.

- Że Kelsey się znalazła.

- A jakieś szczegóły odnośnie tego, gdzie poszedłeś?

- Nie.

- Nie sądzisz, że będzie się martwił?

- Nie. Wreszcie będzie mógł oglądać „Avatara” w spokoju. Za każdym razem, kiedy mamy ze sobą pokój, mam problemy z wyspaniem.

- W takim razie przynajmniej wczoraj nikt ci nie przeszkadzał! – zaśmiała się, przypominając sobie, że poprzednią noc spali w jednym łóżku.

- Nie będziesz miała mi za złe, jeśli dzisiaj też tu zostanę? – spytał nagle, a ona zaczęła żałować, że o tym wspomniała.

- Nie, skądże – skłamała. Gdyby wiedziała, że na plaży próbował ją pocałować, zapewne wyrzuciłaby go z pokoju od razu, ale w tej sytuacji nie potrafiła mu odmówić.

- Super. Lubię ten pokój.

- Co w nim takiego wyjątkowego? Jesteście piętro wyżej i macie o wiele więcej luksusu – zauważyła.

- Sam nie wiem… To chyba ten widok – wyjaśnił, ale sam przed sobą musiał przyznać, że chodzi raczej o towarzystwo.

- Rzeczywiście nigdy nie widziałam nic piękniejszego – oznajmiła i spojrzała na ocean.

- Zgadzam się – przytaknął.

Nie miała pojęcia, że kiedy to mówił, spoglądał na nią. Siedzieli przez chwilę w ciszy, ona wpatrzona w ocean, on w nią.

- Nie jesteś zmęczona? – spytał w końcu, kiedy ziewnęła przeciągle.

Spojrzała na zegar, który wskazywał pierwszą.

- Nie, nie jestem – skłamała, ale się nie domyślił.

- Wiesz co? Powinniśmy zemścić się na Jayu za to, że jestem zmuszony nocować dzisiaj z tobą. Zasługuje na nauczkę. Proponuję udać się do chłodni i wykraść wielki kawałek mięcha, który wsadzimy mu do łóżka, kiedy będzie spał! – Nath uniósł się z miejsca i klasnął w dłonie, oświecony geniuszem swojego pomysłu. Fakt, że rzekomo był „zmuszony” przez przyjaciela był sporym przegięciem, ale nie zwróciła mu na to uwagi.

- Niezbyt dobry plan. Nie pamiętasz, co się stało ostatnio, kiedy planowaliśmy coś podobnego? – zaciekawiła się Madzia. – Nie chcę znowu utknąć w chłodni.

- W sumie to było całkiem fajnie.

- Tak, i mogło się skończyć tragicznie. Nie potrzebuję powtórki z rozrywki – oznajmiła, zakładając ręce na piersiach.

- No to zamówmy surowe mięso do pokoju. W końcu jestem Nathan Sykes, no nie? – spytał ochoczo chłopak, a ona spojrzała na niego jak na idiotę.

- Ty chyba sobie żartujesz?

- Dlaczego?

- Myślisz, że na jeden telefon załatwią ci coś takiego?

- Przecież mamy taryfę all inclusive! – uniósł się.

- Chcesz to spróbuj.

- I zamówię ogromny kawałek, taki do którego będzie mógł się przytulić! – Ucieszył się chłopak i uciekł z kanapy w stronę telefonu ustawionego na nocnym stoliku.

Wykręcił numer do recepcji i kilka minut tłumaczył kobiecie, która tam siedziała, że potrzebuje wielki kawał surowego wieprzowego mięsa, bo po występach nie je nic innego.

- Nie woli pan zejść do restauracji? Jest już zamknięta, ale mamy dyżurnego kucharza i… - proponowała kobieta.

- Sam przyrządzam moje jedzenie – oświadczył tonem nie znoszącym sprzeciwu i pobiegł do Madzi, żeby oznajmić jej dobre nowiny. – Hej, udało się! Udostępnią nam… - Urwał, widząc, że dziewczyna zasnęła, skulona na kanapie.

Uśmiechnął się, widząc ten uroczy obrazek. Z recepcjonistką umówił się, że odbierze mięso o szóstej rano, kiedy zacznie przychodzić większa część personelu. Zdawał sobie sprawę, że fakt, że członek znanego zespołu zamawiał coś tak dziwacznego w hotelu, mógł trafić na pierwsze strony gazet, ale się tym nie przejmował. Ta wspólna inicjatywa, którą podjął z Madzią spajała ich dziwaczną więzią, która tak była mu potrzebna do normalnego funkcjonowania.

Przykrył dziewczynę kocem, a sam przysiadł na fotelu, w którym jakiś czas później zasnął, pogrążony w rozmyślaniach. Jak potoczyłyby się wypadki, gdyby Tom nie przerwał im romantycznej sceny na skałach? Wydawało się, że już nigdy się tego nie dowie.

Madzia natomiast śniła, że biega z Nathem po plaży, która należy tylko do nich. Wokół nie było turystów, tylko jeden paparazzi, który strzelał im fotki, ale zupełnie się nim nie przejmowali. Do czasu, kiedy odsunął aparat od twarzy i rozpoznała Liama. Obudziła się gwałtownie, stękając ciężko. Nath poderwał się ze swojej niewygodnej pozycji.

- Co się stało? – zatroskał się. – Zły sen?

- Koszmar. Paparazzi – przyznała zgodnie z prawdą, unikając jego dalszych pytań, które mogły był niewygodne.

- Znam to uczucie. – Pokiwał głową ze zrozumieniem, przeciągnął się i spojrzał na ocean, nad którym właśnie wschodziło słońce. – Wow.

Po raz pierwszy w życiu naprawdę cieszyła się, że miała koszmar. Gdyby nie on, nie widziałaby tego cudownego widoku. Pomarańcz wschodzącego słońca powoli rozlewał się po lazurowej wodzie, zapierając im dech w piersiach.

- Jaki piękny dzień na wycięcie komuś kawału – odezwał się Nath ze śmiechem.

- Czy my… tutaj spaliśmy? – zdziwiła się dziewczyna, powoli dochodząc do siebie po drastycznym obudzeniu.

- Najwyraźniej byliśmy bardziej zmęczeni niż się do tego przyznawaliśmy.

Zegar wskazywał, że jest przed szóstą. Jakoś nie mieli ochoty kłaść się ponownie. Widok, który mieli przed sobą był tak olśniewający, że na dobre ich obudził. Kiedy słońce całkowicie już się pokazało, Madzia zniknęła w łazience, by wziąć prysznic. Nath w tym czasie po raz kolejny zadzwonił do recepcji, by załatwić mięso, które już po chwili boy hotelowy przywiózł na górę.

- Smacznego – powiedział zdziwiony, przekazując chłopakowi wózek ze srebrną tacką na której na liściach sałaty ułożony został krwistoczerwony surowy mięsny stek, mający około dwudziestu kilogramów.

- To dopiero wielki kawał mięcha – oznajmiła Madzia, kiedy ponownie zostali sami.

Była już umyta i ubrana, włosy suszyła ręcznikiem, bo było za ciepło, by używać suszarki.

- Ogarnę się i możemy wcielać w życie plan – oświadczył chłopak i minął ją w drzwiach do łazienki, w której znikł na jakiś czas.

Czy perspektywa, że nie jest w swoim pokoju, czy też fakt, że nie miał ochoty się stroić, sprawiła, że wyszedł z pomieszczenia już po dziesięciu minutach.

- To co idziemy? – spytał, świecąc jej przed oczami kartą magnetyczną do pokoju, a ona przytaknęła.

Przemknęli przez hol do windy i podjechali piętro wyżej. Wszyscy goście jeszcze spali, było w końcu dopiero po szóstej. Dotarli do drzwi apartamentu morskiego i szybko wślizgnęli się do środka razem z wózkiem i wielkim kawałem mięcha. Na szczęście nie zostali zaatakowani przez żadną Caroline Flack.

Ich oczom ukazał się niecodzienny widok. Jay spał w najlepsze w poprzek wielkiego łóżka. W drugim pomieszczeniu ujrzeli rozpłakaną Monikę, która otoczona opróżnionymi butelkami z pokojowego barku oglądała „Avatara”.

- Co tu się dzieje, do cholery? – spytała zszokowana Madzia, podchodząc do siostry, której chciała wyrwać pilota i wyłączyć rypiący telewizor.

- Nigdy nie zwróciłam uwagi, że ta scena jest taka wzruszająca – oznajmiła starsza dziewczyna, wskazując ekran wielkiej plazmy, na którym tytułowy bohater filmu pod postacią wielkiego niebieskiego kosmity biegł ile sił w nogach.

- Co w tym wzruszającego? – prychnął Nath.

- Jake na ziemi nie może chodzić. Jest sparaliżowany – zawodziła Monika. – Teraz jako awatar odzyskał czucie w nogach i po raz pierwszy od wielu lat może poczuć wiatr we włosach… Niby zwyczajna czynność, a sprawiła mu tyle radości.

- Chyba już wolę, żebyś płakała nad urodą Marvina – oświadczyła Madzia, ponownie próbując wyrwać siostrze pilota, ale ta odskoczyła kawałek dalej i ponownie przewinęła odtwarzacz, by zobaczyć tę scenę.

- Ile wypiłaś? – spytał Nath, ogarniając pomieszczenie. Zaczął podnosić puste buteleczki po różnych trunkach.

- Nie pamiętam. Chciało mi się pić, a w barku było tylko to – wyjaśniła, wzruszając ramionami.

- Powinnaś odprowadzić siostrę do jej pokoju, ja zajmę się resztą – oświadczył nastolatek, pomagając Madzi dźwignąć Monikę do góry.

- Daj spokój, sama pójdę. Po filmie!

- Ale ty już drugi raz odkąd weszliśmy oglądasz tę scenę!

- Bo jest taka wzruszająca! – ponownie załkała Monika, czym utwierdziła Madzię w przekonaniu, że trzeba ją szybko wyprowadzić.

- Ile razy to oglądałaś? – spytała młodsza siostra, a starsza wzruszyła ramionami, więc posypało się kolejne pytanie. – Jay cały czas spał?

- Yhm.

- A wychodziłaś?

- Nie, no co ty!

- A w ogóle dlaczego siedzisz tutaj, zamiast u siebie? – spytała zaintrygowana Madzia.

- Bo co? Ty możesz się pławić w luksusach a ja nie? – parsknęła Monika.

- Nie o to mi chodzi – tłumaczyła się młodsza siostra, prowadząc starszą w stronę windy. – Po prostu dziwi mnie, że przyszłaś tutaj.

- W moim pokoju śpi naćpana kierowniczka hotelu. O ile jeszcze nie wyskoczyła przez okno.

- Naćpana?! – wrzasnęła Madzia.

Całe szczęście, że były same w windzie, bo inaczej sytuacja nie wyglądałaby zbyt różowo.

- Długa historia. – Monika machnęła ręką.

- W takim wypadku nie możemy iść do służbówki. Jeszcze nas wsadzą do kicia – oznajmiła Madzia, zastanawiając się nad czymś głęboko. Zjechały na dół, ale wcisnęła ponownie piętro, żeby przemycić siostrę do swojego pokoju, dopóki ta zupełnie nie wytrzeźwieje.

Z Moniką było o wiele lepiej niż pamiętnego dnia, kiedy wywijała na parkiecie z Astonem Merrygoldem. Zapewne miało to coś wspólnego z faktem, że minęło sporo godzin i alkohol zdążył pewnie opuścić w większości jej organizm. Nadal jednak była wrażliwa i tuliła się do Madzi, roztkliwiając się nad pamiętną sceną z filmu, który właśnie oglądała.

- Och, ogarnij się, Monia!

- Ja? Ty się ogarnij! Dlaczego nad ranem wjeżdżasz do pokoju z Nathem i wielkim wołowym stekiem?

- To długa historia.

- No sama widzisz. Tak samo jak pożar, który wczoraj wywołałam. – Monika machnęła ręką.

- Wiedziałam – stęknęła Madzia i zatrzymały się na piętrze, na którym znajdował się pokój morski młodszej siostry. – Zostań tutaj, weź się wykąp i ubierz. I umyj zęby – nakazała dziewczyna i zostawiła siostrę samą.

Ta pokręciła się trochę po pomieszczeniu, by w końcu zawitać do luksusowej łazienki.

- Cześć, wanienko – przywitała się z porcelanową wanną, do której przyłożyła twarz. Przyjemnie chłodziła przed ciepłem, które w południe miało uderzyć z wielką siłą.

Starała się nie myśleć nad faktem, że w służbówce, w której powinna spędzić noc była kierowniczka hotelu, naćpana jakimiś podejrzanymi prochami.

Madzia tymczasem mając świadomość, że Nath nie da sobie rady z wielkim mięchem ze swoimi wątłymi rączkami, postanowiła udać się na górę, by pomóc. Wychodząc z pokoju zauważyła Caroline Flack, która zmierza w jej stronę, w ostatniej chwili schowała się za zakrętem. Wyjrzała, by zobaczyć, co kobieta zrobi. Ku swojemu przerażeniu stwierdziła, że ta puka do jej pokoju.

- Tylko nie otwieraj, tylko nie otwieraj… - powiedziała po cichu po części do siebie samej, po części do siostry, która na szczęście nie miała zamiaru ruszać się do drzwi, bo właśnie napuściła sobie wody do wanny i zajmowała się robieniem piany (jakby dnia poprzedniego nie miała jej dosyć).

Madzia mogła więc odetchnąć z ulgą. Biegiem puściła się schodami piętro wyżej, gdzie zaczęła dość zdecydowanie pukać do drzwi. Widziała, że Caroline skierowała się do windy i obawiała się, że ją zobaczy. Nath otworzył jej w ostatniej chwili, żeby zdążyła ukryć się w pokoju przed morderczym wzrokiem wrednej kobiety.

- Co się stało? – zapytał zaintrygowany chłopak.

- Flack. Nie otwierajmy, gdyby zapukała… - Dziewczyna urwała, widząc Jaya  śpiącego na łóżku i przytulonego do kawałka mięcha, które udało się Nathowi zrzucić z tacy. – Nagrałeś to? – spytała ze śmiechem.

- Tak, teraz chciałem go obudzić, żeby zobaczyć jego reakcję – oznajmił z dumą chłopak, prężąc pierś.

- Nie będzie zadowolony – zachichotała Madzia.

- Mam to gdzieś. Ulokowałaś siostrę bezpiecznie w służbówce?

- Niezupełnie. Śpi tam jej naćpana szefowa, więc zaprowadziłam ją do mnie.

- Odważnie.

- No co? A co niby twoim zdaniem miałam zrobić?! – uniosła się dziewczyna, czym obudziła Jaya, który wcześniej spał twardo jak kamień.

Poprawił się na posłaniu, nie otwierając oczu i wtulił się bardziej w chłodny kawałek mięsa. Po chwili spostrzegł się, że coś jest nie tak, otworzył oczy i odskoczył zszokowany, początkowo nie wiedząc, co się dzieje.

Madzia i Nath ryknęli głośnym śmiechem, widząc jego przerażoną minę. Zeskoczył z łóżka i dłońmi zaczął ścierać z policzka zapach surowego steku.

- Czy wam do reszty odbiło?! – spytał z wściekłością. Madzia po raz pierwszy widziała go w takim stanie i uśmiech zszedł jej z twarzy. – To nie jest kawał tylko tortura!

Chłopak pobiegł do łazienki, zostawiając przyjaciela i Madzię samych. Nath nadal chichotał, choć dziewczynie nie było do śmiechu. Nie chciała do siebie zrażać kolejnego członka zespołu. A tym bardziej nie Jaya, z którym zawsze tak dobrze się dogadywała.

- O co mu chodziło? – spytała przyjaciela, który wyłączał nagrywanie w swoim telefonie.

- Bo ja wiem… Wegetarianie. Kto ich zrozumie? – Nath wzruszył ramionami, ale widziała, że też nieco się zaniepokoił reakcją Jaya, więc oznajmiła, że idzie do pokoju, zobaczyć jak sobie radzi jej siostra.

- Skoro już nie śpimy, to może zjemy razem śniadanie? – zapytał na odchodnym.

- Hmm… No nie wiem. Pamiętasz, że muszę się ukrywać?

- Spokojna głowa, już ja cię obronię – roześmiał się. Szczerze wątpiła, czy jest w stanie poradzić sobie z Caroline Flack, ale uśmiechnęła się szeroko i zapowiedziała, że za piętnaście minut mogą spotkać się w restauracji na dole.

Idąc przez korytarz niepokoiła się, że spotka na drodze dziewczynę Harry’ego Stylesa, ale do pokoju przemknęła bez większych przeszkód. Weszła do środka i z ulgą stwierdziła, że Monika się kąpie, a pokój nie jest zalany. Rozczesała włosy, ogarnęła się nieco i spryskała antyperspirantem.

- Monia, poradzisz sobie? – spytała przez zamknięte drzwi.

- A gdzie idziesz?

- Na śniadanie!

- A ja to co?

- Nie wiem, co z tobą zrobić. W sumie nie powinnaś tu być, więc najlepiej zostań tutaj i nikomu nie otwieraj, a my z Nathem ci coś przyniesiemy! – krzyknęła Madzia i wyszła z pokoju.

- Ty z Nathem?! – uniosła się Monika.

Wyskoczyła z wanny jak oparzona, niedbale owinęła się ręcznikiem i pobiegła do pokoju, gdzie niestety nie ujrzała siostry. Otworzyła drzwi w nadziei, że zobaczy ją gdzieś na korytarzu. Niezręcznie zrobiło się, kiedy na progu ujrzała Toma, który właśnie unosił rękę, żeby zapukać.

- Proszę, to chyba twoje – oznajmił, wręczając jej zwitek banknotów.

Spojrzała na nie zszokowana. Było to tysiąc funtów, które nieopatrznie umieściła w szkatułce z czekami na cele dobroczynne.

- Ale… skąd to masz? – spytała zdziwiona.  -Wyłożyłeś je z własnej kieszeni?

- To nie jest istotne. Ważne, że je odzyskałem i… potraktuj to jako przeprosiny. – Oddalił się pospiesznie, zostawiając ją osłupiałą w drzwiach.

Miał nadzieję, że zastanie w pokoju Madzię i to ją poprosi o przekazanie pieniędzy Monice. Jego plan się posypał, ale mimo to odczuwał ulgę, że zrzucił z barków choć jeden wyrzut sumienia.

Monika wytrzeźwiała już zupełnie. Zamknęła drzwi i poszła usiąść na obszerne łóżko, w którym tej nocy nikt nie spał. Trzymała w dłoni pieniądze i wpatrywała się w ocean za oknem. Woda z mokrych włosów kapała na pościel, ale zupełnie się tym nie przejmowała. Zapomniała też, dlaczego tak nagle wyskoczyła z wanny. Zaniepokoił ją fakt, że jej siostra po raz kolejny miała chadzać gdzieś z Nathem. Teraz jednak liczyło się tylko to, że odzyskała swoją własność, a co za tym idzie, miała jedno zmartwienie mniej.

Chciała jak najszybciej zejść na dół i przekonać się, czy kierowniczka hotelu nadal śpi w jej łóżku w służbówce, ale Madzi obiecała, że tu zaczeka. Włączyła sobie telewizor i nalała sobie wody, która w dzbanku stała na lustrzanej komodzie zaraz obok bukietu róż od Liama.

- Przenosimy się teraz na słoneczny Barbados, gdzie wczoraj doszło do incydentu między tajemniczą asystentką menedżerki brytyjskiego boysbandu The Wanted a prezenterką Caroline Flack…

Słysząc te słowa wypowiedziane przez prezenterkę, Monika wypluła wodę, którą właśnie wzięła do ust i zgłośniła telewizor, na którym wyświetlały się właśnie zdjęcia z bójki, którą jej siostra odbyła z Caroline Flack poprzedniego dnia.

- Prezenterka jest łączona romansem z członkiem innego popularnego zespołu One Direction, który staje się sensacją na całym świecie. Nastoletnia Polka była natomiast związana z Liamem Paynem, który dla niej rzucił swoją ówczesną dziewczynę, Danielle Peazer. Czy Harry Styles stał  się następnym mięsem armatnim w wojnie rywalek? Czas pokaże…

- Cholera, nie usłyszałam wszystkiego! – zaklęła Monika, żałując, że wypluwała wodę, żeby dać oznakę swojego zszokowania. Nie słyszała przez to, co jeszcze mówili w telewizji o jej siostrze. – Ale się porobiło…

Chciała od razu wychodzić z pokoju, ale usłyszała pukanie, więc automatycznie poszła otworzyć. Była tak zamyślona nad informacją, którą właśnie usłyszała, że nie pomyślała, kto to może być. Na szczęście nie była to ani Caroline Flack, ani obsługa hotelowa, która mogła ją stąd wyrzucić. Miała przed sobą Jaya.

- Właź szybko! – nakazała, wciągając go do pomieszczenia. – Cofnij to jakoś, nie chcę zepsuć! – nakazała, wciskając mu do ręki skomplikowanego pilota od nowoczesnej telewizji.

- A co, twój serial leci? – spytał zbity z tropu, ale ona go ponaglała, szybko więc wykonał polecenie i razem wsłuchiwali się w szokującą wiadomość.

- Że też musi wdawać się w bójki z każdą laską, która ją wkurza! – uniosła się Monika, zrezygnowana chowając twarz w dłoniach. – W taki sposób nigdy nie zejdzie z afisza.

- Spokojnie, wiadomość szybko przeminie, podobnie jak poprzednie.

- Przeminie? To temat rzeka! A przypominam, że w tym cholernym One Direction są jeszcze Louis, Zayn i Niall. Łączyć moją siostrę z Harrym Stylesem… Boże! Przecież ona ma lepszy gust! – unosiła się dziewczyna, zapominając, że jest owinięta tylko ręcznikiem.

Tyle się działo, że nie mogła nawet usłyszeć własnych myśli.

- Może chciałabyś się ubrać? – spytał w końcu Jay, widząc, że w ogóle się do tego nie kwapi. Nerwowo potarł kark i zmierzył ją wzrokiem.

- W co? W łazience mam tylko hulu i kokosowy stanik. – Wzruszyła ramionami, a on mimowolnie zachichotał.

- Może wyda ci się to dziwne, ale twoja siostra ma tutaj walizkę pełną ubrań… - zauważył.

- Yhm. I zabije mnie, gdy coś wezmę bez jej zgody – warknęła Monika, grzebiąc w rzeczach Madzi, by wyciągnąć z nich najluźniejszą koszulkę, która była w stanie ukryć fakt, że poza stanikiem z kokosowych łupin nie miała innego. – Zaraz przyjdę – oznajmiła w końcu i weszła do łazienki, gdzie ubrała się i umyła zęby,

- Odzyskałaś pieniądze? – zaciekawił się Jay, który znalazł "zgubę" pozostawioną na łóżku.

- Nie ja. Tom je przyniósł – odkrzyknęła z łazienki.

- Tom?

- Też się zdziwiłam. No ale chyba miał wyrzuty sumienia.

- Tak, na pewno. Czyli jesteś zadowolona?

- Niezupełnie. Mam jeszcze na głowie naćpaną szefową, którą muszę się zająć.

- No i właśnie po to przyszedłem. Już się tym zająłem.

- Co zrobiłeś? – spytała zaintrygowana, wychodząc z łazienki w koszulce Madzi, na której jak się okazało widniało zdjęcie The Wanted. Gadżet ten dostała na jednym z koncertów i zupełnie o nim zapomniała. Jay zaczął się śmiać, widząc ten komiczny widok. – No co zrobiłeś? – ponagliła.

- Po brutalnym przebudzeniu przez twoją siostrę i Natha poszedłem na dół, żeby zobaczyć, jak się mają sprawy. Pukałem do drzwi aż otworzyła mi twoja szefowa w rozsypce. Oczy miała tak czerwone, jakby właśnie przeszła kilka kilometrów po pustyni podczas burzy piaskowej. Była rozdrażniona i ręce jej się trzęsły, ale nieco otrzeźwiała. Wyjaśniłem jej, że poprzedniego dnia ktoś dosypał jej prochów do drinka i że była to ta sama osoba, która sabotowała maszynę do robienia piany – opowiedział niemalże jednym tchem.

- Wow, łyknęła to? – spytała Monika, której ta historia zaimponowała, bo wydawała się dość sensowna.

- Oczywiście, że tak! – Jay z dumą wyprężył pierś. – Pytała w takim razie, co tutaj robi, więc wyjaśniłem, że jej nowa pracownica miała głowę na karku i zaprowadziła ją w bezpieczne miejsce, gdy zorientowała się, że coś jest nie tak. Powiedziałem oczywiście, że chodziło o ciebie.

- I co ona na to?! Podejrzewa coś?! – Monika zaczęła obgryzać paznokcie ze zdenerwowania, bo nie mogła się doczekać zakończenia tej historii.

- Nie mogła wyrazić wdzięczności! Wyściskała mnie, kazała podziękować tobie i oznajmić, że możesz wrócić do swojego pokoju. Jak dojdzie do siebie będzie chciała z tobą porozmawiać.

- Czyżby naprawdę wszystko zaczynało się układać? – spytała sama siebie Monika. Nie usłyszał i poprosił o powtórzenie, ale zupełnie go zignorowała. – No a o co chodzi z tym brutalnym przebudzeniem?

- Włożyli mi do łóżka wielki kawałek surowego mięsa, do którego się przytulałem przez sen – oznajmił, spuszczając głowę, a ona parsknęła śmiechem.

- Jak ty komu, tak on tobie.

- Bardzo śmieszne… W każdym razie, przyszedłem tylko to powiedzieć. – Podniósł się z miejsca i chciał wyjść, ale zatrzymała go gestem ręki.

- A chcesz coś jeszcze dla mnie zrobić?

- Zależy co. Nie wykradnę pieniędzy jak Tom, jeśli o to ci chodzi.

- Przyniósłbyś mi z dołu torbę z rzeczami?

- Och… No dobra – zobowiązał się.

- Dzięki, jesteś najlepszy! I po drodze przekaż Madzi, że mówią o niej w wiadomościach i ma tu natychmiast przyjść!

- Ale ona je śniadanie – zauważył Jay, który nadal był lekko naburmuszony na siostrę Moniki i Natha, którzy wycięli mu kawał.

- No i co z tego? To ja mam tu umrzeć z głodu, a ona ma się objadać w towarzystwie twojego kumpla? Nie sądzę. – Monika założyła ręce na piersiach.

- Ach, o to ci chodzi! – Nagle pojął wszystko. – Po prostu nie chcesz, by przebywała z Nathem.

- Po prostu się o nią martwię, co w tym złego? – Wzruszyła ramionami.

- Twoja siostra chyba sama potrafi sobie wybrać odpowiedniego chłopaka – zmarszczył brwi i spojrzał na nią spode łba.

- Oszalałeś? Gdyby to od niej zależało, na pewno wpadłaby w ramiona Harry’ego Stylesa, który zdradziłby ją z pierwszą lepszą pięćdziesięcioletnią prezenterką telewizyjną!

- Caroline Flack nie ma jeszcze czterdziestki, o ile dobrze się orientuję… - Jay podrapał się po głowie.

- Och, co za różnica! Styles ma trzymać łapska z daleka od mojej siostry i Nath też powinien przestać ją zwodzić.

- Czyli według ciebie to Liam Payne jest najlepszym kandydatem na przyszłego szwagra?

- Widziałeś w ogóle kwiaty, które jej wysłał? – spytała Monika, wskazując na bukiet róż, który miał mówić sam za siebie.

Jay uśmiechnął się z politowaniem.

- Gdyby uczucie mierzyło się ilością wysyłanych kwiatów, to jedynymi prawdziwie zakochanymi byliby bogaci ludzie – oznajmił na odchodnym.

Nie było dobrym momentem pytać, czy się obraził, czy przyniesie jej walizkę z ubraniami. Ponownie została sama, zła i głodna, wyczekując powrotu siostry, który przedłużał się w nieskończoność.

Madzia i Nath byli w restauracji jedynymi klientami. Była dopiero siódma godzina, wszyscy odsypiali jeszcze imprezy poprzedniego dnia i nawet przez myśl im nie przyszło, by się ruszyć z pokoju.

- Nie chciałabym zostawiać Moniki samej na długo. Wydaje się, że wytrzeźwiała, ale wczoraj w pracy też nie piła, a mimo to wywołała pożar – oznajmiła Madzia, biorąc do ust słodką bułeczkę z rodzynkami, którą od razu na stole postawiła kelnerka.

- Coś mi się wydaje, że razem z siostrą powinniście napisać książkę o przygodach, które tutaj przeżyłyście – zaśmiał się Nath, a Madzia wyciągnęła telefon, który rozdzwonił się jak na ironię dzwonkiem One Thing. Miała go zmienić.

- Przepraszam, to pewnie Monika. – Odebrała automatycznie, by po drugiej stronie usłyszeć głos Liama. – Ekhm… No cześć – powiedziała cicho, żeby Nath nie domyślił się z kim rozmawia. – Mówiłam, żebyś nie dzwonił. Słabo cię słyszę…

Jay właśnie wszedł do restauracji, taszcząc ciężką torbę Moniki i jej bagaż podręczny. Od razu zorientował się, z kim dziewczyna rozmawia. Wyrwał jej słuchawkę.

- Przepraszamy. Numer, z którym próbujesz się połączyć jest poza zasięgiem. Spróbuj ponownie później – oświadczył piskliwym głosikiem, naśladując automatyczne sekretarki.

Nath patrzył na niego z otwartymi ustami, podobnie jak Madzia.

- Przepraszam, ale to ważne – usprawiedliwił się chłopak o lokowanych włosach. – Właśnie mówili o tobie w wiadomościach i powinnaś to zobaczyć.

- Co takiego?! Gdzie to widziałeś?! I dlaczego masz torbę mojej siostry?!

- Nie mam pojęcia, na które z pytań odpowiedzieć najpierw. – Jay wzruszył ramionami. Na odległość widać było, że jest jeszcze naburmuszony za incydent z surowym kawałem miecha. – W ogóle nie powinni was przyjąć w restauracji. Powinniście najeść się mięsem, które zamówiliście rano.

- Oj, tam. Mięso zamówiliśmy już w nocy. – Madzia machnęła ręką, sprawiając, że Nath zmarszczył brwi. Pogrążała ich, ale teraz miała ważniejsze sprawy na głowie. – Co z tymi wiadomościami?

- Jakiś fotoreporter widział ciebie i Caroline Flack podczas bójki. Zrobił wam zdjęcia, a reszta jest już chyba oczywista… - Jay ponownie wzruszył ramionami i poprawił torbę, która ześlizgiwała mu się z ramienia pod wpływem niebywałego ciężaru.

- Muszę iść to zobaczyć. Nagrałeś? – spytała Madzia, przeciskając się między krzesłem a stolikiem zasłanym bielutkim obrusem. Potrąciła szklankę z sokiem jeżynowym Natha, która zaczęła brudzić tkaninę. Chłopak zareagował szybko i opanował sytuację, ale na uniknięcie plamy było za późno. – Cholera! – zaklęła po polsku, złapała słodką bułeczkę i zarządziła. – Prowadź.

- Hej, a śniadanie?! – spytał obruszony Nath, który został pozostawiony sam sobie.

- Weź sobie i chodź! – nakazała Madzia, ruszając za Jayem. Nath nie omieszkał przeprosić kelnerki za bałagan, który spowodowali, ale tego nastolatka już nie słyszała, bo zajmowała się wyciąganiem z kumpla bardziej szczegółowych informacji. – A dlaczego taszczysz tę torbę?

- Twoja siostra mnie prosiła, żebym ją przyniósł. Nie miała nic do ubrania.

- A nie prościej byłoby jej coś przynieść? Potem będziesz musiał zawozić ją na dół – zauważyła Madzia.

- Och, bo ty nic nie wiesz… Sprawa z kierowniczką zażegnana i Monica dostała oficjalne zezwolenie na powrót do pokoju.

- No nie… - westchnęła Madzia. Ani razu nie miała okazji spać w wielgaśnym łóżku sama. Pierwszą noc spędziła z Nathem, a drugą na niewygodnej kanapie, która połamała jej wszystkie kości.

- Myślałem, że ucieszysz się, że siostra będzie mogła trochę wypocząć – wtrącił Nath, który nagle dołączył do nich tuż pod windą.

- No… cieszę się. Ale Monika na pewno ma mi za złe tę sytuację z pieniędzmi i nie będzie chciała się do mnie odzywać.

- Ach, o tym też nie wiesz! – Jay klasnął w ręce. Podobała mu się rola informatora. – Tom oddał jej wszystko dziś z rana.

- Jak to „jej oddał”? – zdziwili się Madzia i Nath.

- Normalnie. Chyba przyniósł do pokoju. Zapewne chciał, żebyś ty je przekazała, ale nie przewidział, że zastanie tam Brukselkę. Bo niby skąd miał wiedzieć, że kierowniczka hotelu leży naćpana w…

- Nie wierzę – przerwała mu Madzia. – Jak Tom odzyskał te pieniądze? Zapłacił z własnej kieszeni?

Jay zrobił zdziwioną minę i wzruszył ramionami.

- Chyba sumienie go ruszyło – zauważył Nath i oboje pokiwali głowami ze zrozumieniem.

Po chwili znajdowali się już w pokoju morskim.

- Serio? Akurat to musiałaś włożyć? – prychnęła Madzia, mierząc siostrę, która siedziała na łóżku w koszulce z zespołem.

Monika nie zamierzała wspominać o fakcie, że nie ma na sobie stanika. Jej cycki zapewne mówiły same za siebie. Bąknęła do Jaya coś w stylu „dzięki”, poderwała torbę z ziemi i ruszyła z nią do łazienki.

- Coś mi się wydaje, że ty wcale nie potrzebujesz do niej tragarza – odezwał się chłopak, ale go zignorowała, zadowolona, że wreszcie może wcisnąć się we własne rzeczy.

- Nagrałam wiadomości! – krzyknęła z łazienki, przypominając Madzi, po co przyszła do pokoju.

Młodsza z sióstr dopadła do telewizora. Spędziła chwilę na ogarnięciu sprzętu, by w ciszy wysłuchać komunikatu, z którego jasno wynikało, że pobiła się z Caroline, bo obie są kochankami Harry’ego Stylesa.

- Dlaczego mnie to nie dziwi? – spytała retorycznie Madzia, opadając ciężko na łóżko.

Monia pojawiła się właśnie w pomieszczeniu, ubrana w zwykłą bluzkę i krótkie dżinsowe rybaczki oraz japonki.

- Od razu lepiej! – oświadczyła. – Co macie dla mnie do jedzenia?

Ogarnęła pokój, by stwierdzić, że o niej zapomnieli.

- Super! – podsumowała i wyszła, trzaskając drzwiami.

- Przynajmniej wy nie jesteście obrażeni, tak? – spytała Madzia.

- Cóż, po incydencie z mięsem… - zaczął poważnie Jay, ale Nath rzucił mu lodowate spojrzenie i poprawił.

- Nie, nie jesteśmy.

Jak na ironię telefon dziewczyny ponownie zaczął dzwonić dzwonkiem konkurencyjnego zespołu. Na wyświetlaczu jak byk wyświetlało się imię Harry’ego i jego roześmiane zdjęcie. Poprzedniego dnia, gdy z nimi rozmawiała, dodała numer do kontaktów i wzbogaciła go fotografią zapisaną z Internetu.

- Nie będę tego odbierać – oznajmiła zdecydowanie, zaczynając żałować, że otrzymała służbowy telefon, który sprawiał tyle problemów.

- Nie krępuj się, odbierz! – stwierdził Jay. – Nath i tak musi zadzwonić do Dionne, zapomniałem ci powiedzieć, że twój telefon dzwonił od chwili, gdy poszedłeś na śniadanie.

Chłopak kłamał i jego młodszy przyjaciel doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Miał swoją komórkę w tylnej kieszeni spodenek, Jay nie mógł więc słyszeć jak ta dzwoni. Zrozumiał jednak aluzję i teraz jak nigdy widząc poważną konkurencję w Harrym, zdecydował się grać niezbyt zainteresowanego obiektem swoich westchnień.

- Och, tak. Wczoraj zapomniałem o różnicy czasu i zadzwoniłem, kiedy jeszcze spała – wyjaśnił.

- W…wczoraj? – spytała zdziwiona Madzia i spojrzała na Natha takim wzrokiem, że serce mu się ścisnęło. Chciał od razu wyznać prawdę, ale Jay pociągnął go w stronę drzwi, tłumacząc, że to może być coś ważnego.

Nastolatka została sama, bijąc się z myślami. Czy rzeczywiście wczorajsze miłe chwile, które spędzili i ich nocna pogawędka to była tylko gra ze strony chłopaka? A może była po prostu jego przyjaciółką i wszystkie roszczenia czegoś więcej były niedorzeczne? Westchnęła ciężko i z lekką irytacją odebrała telefon.

- Cześć Harry! – odezwała się najbardziej sympatycznie jak potrafiła. Dziwne wydawało jej się, że dzwoni zawsze wtedy, kiedy i Liam. Czy oni byli w jakiejś cichej zmowie?

- Dzwonię w sprawie sylwestra. Czy gogusie z The Wanted gdzieś cię wyciągną, czy będziesz miała chwilę wolności? – usłyszała po drugiej stronie słuchawki.

- Większość gogusi z The Wanted zostaje na sylwestra na Barbadosie, razem ze swoimi dziewczynami.

Nie wierzyła, że użyła właśnie takich słów, by mu odpowiedzieć. Najwyraźniej nadal dąsała się za tę całą Dionne. Harry roześmiał się po drugiej stronie.

- A ty?

- Wracam razem z siostrą, Nathanem i Jayem oraz ich menedżerami.

- I będziesz spędzać sylwestra z nimi?

- Naprawdę nie wiem, Harry. Nie sądzę, żeby Jayne Collins kazała mi w ten dzień pracować, ale pewnie będę ulokowana w jakimś spokojnym hoteliku i spędzę sylwestra przed telewizorem…

- Mowy nie ma! – krzyknął tak, że prawie ogłuchła. – Sorki. My z chłopakami gramy na gali dobroczynnej w Hiltonie! Super byłoby, gdybyś wpadła.

Wpadła? Jasne, wkradnie się na jakąś ekskluzywną imprezę, paparazzi narobią jej zdjęć, Caroline ją pobije, ochrona ją wyrzuci, bo nie będzie miała zaproszenia… czemu nie?

- Zobaczę, Harry – oznajmiła zamiast wyrażenia swoich prawdziwych odczuć. – Nie wiem, jak te sprawy się potoczą. Mam tutaj trochę problemów.

- Problemów? – zatroskał się. – Który to, zaraz z Louisem przyjeżdżamy i skopiemy mu dupę.

- To żaden z chłopaków. Nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić, ale chyba powinieneś wiedzieć. Caroline tu jest i sprawy się nieco pokomplikowały…

- Moja Caroline? – spytał, a tysiąc sztyletów z niewiadomych przyczyn nagle przekłuło serce Madzi.

- Nie wiem, czy twoja. W każdym razie Flack. Trochę jej odbija, rzuciła się na mnie w sklepie, a paparazzi zrobił nam zdjęcia i teraz trąbią o tym w telewizji. Nie zdziw się, gdy przeczytasz w gazetach, że walczymy o twoje serce.

- A walczyłyście o moje serce?! – Nie widziała go, ale po zszokowanym tonie głosu domyślała się, że rozdziawił szeroko oczy ze zdziwienia.

- Nie, to było nieporozumienie! – tłumaczyła się. – Ale właśnie tak odebrał to fotograf. Parszywa gnida. Także… przepraszam.

- Nie masz za co przepraszać. Relacje moje i Caroline były dość dziwne. A kiedy wyszliśmy wreszcie z cienia stały się jeszcze dziwniejsze.

- Tak, to spora różnica wieku. – Pokiwała głową ze zrozumieniem.

-  Chodziło mi raczej o fakt, że żeby przemyśleć sprawy wyjechała na Barbados, ale hej, różnica wieku to też dobry argument.

- Przepraszam… - próbowała odwrócić kota ogonem, ale jej przerwał.

- Powtórzę to po raz kolejny: nie masz za co przepraszać. No chyba że nazywasz się Caroline Flack i lubisz zatruwać innym życie.

Roześmiała się na te jego gorzkie słowa, szybko jednak tego żałując. Wydawało się, że z niewiadomych przyczyn chłopak żywi do tej wrednej prezenterki prawdziwe uczucie, musiała to uszanować. Może dojrzał w niej coś, co było bardzo, bardzo, bardzo głęboko ukryte?

- To jak będzie z tym sylwestrem? – spytał, zmieniając temat. Była mu za to niebywale wdzięczna. – Chłopcy ucieszą się, jeśli z nami pójdziesz.

- Nie wiem, Harry. Odezwę się jeszcze, dobrze?

Przytaknął i uprzejmie się pożegnali.

Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że desperacko pragnął, żeby im towarzyszyła z jakiegoś konkretnego powodu. Nie spytała go o to i kilka minut po rozłączeniu długo o tym rozmyślała.

W końcu uznała, że nie ma co się nad tym roztkliwiać. Ubrała się w długie spodnie, bluzkę na ramiączkach i sweter. Później miała żałować wyboru tego stroju, ale póki była w hotelu, było dobrze. Panowała tu dobra klimatyzacja, w nocy w końcu lekko zmarzła. Przysiadła na brzegu łóżka. Jej wzrok padł na róże, które dostała od Liama. Czy jej życie już zawsze będzie aż tak skomplikowane?
~*~

14 komentarzy:

  1. ciekawe czego ten Harry od niej chce...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdzial jak zwykle fantastyczny. juz taki piekny poczatek kiedy nathan dogadywal sie z madzia blagsm niech oni sie w koncu zorientuja w swoich uczuciach bo ja zwarjuje. bardzo lubie muzyke one direction ale kciuki trzymam za nathana i dlatego nie moge sie doczekac jak rozwiniesz ten watek. wiem bedziesz teraz mieszala i kombinowala i super bo bez tego byloby nudno. Ale koniec koncow ma byc z nathanem.
    pozdrawiam
    marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeeejj jaki dłuuuugi ale super!:)
    Czytałam z zapartym tchem,każde zdanie i nadal nie mogę wyjść z podziwu.Jak można tak świetnie pisać?
    Wszystko tak genialnie opisujesz,jestem pod ogromnym wrażeniem:)
    Chyba się powtarzam:D
    Co do rozdziału, Tom pozytywnie mnie zaskoczył swoim gestem:) To było naprawdę miłe z jego strony,że oddał Monice pieniądze.
    Hahaha ale zemsta Madzi i Natha była słodka a raczej powinnam napisać mięsna:D Nie ma to jak obudzić się z kawałem mięcha w ramionach^^
    A tak a pro po Jay'a czy jemu nie podoba się Monika?:)
    Coś mi się wydaje,że tak^^ Nie bez powodu zaoferował jej swoją pomoc;)
    No nic czekam oczywiście na następny i zapewniam Cie,że będę czytać Twoje opowiadanie do końca:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby długi ale dla mnie dalej mało! Kocham to opowiadanie :) Kibicuję The Wanted, chociaż do 1D nic nie mam, to wolę TW. Nie mogę się doczekać rozdziału z sylwestrem! I z kim tam Monia będzie miała styk :D Kibicuję też Monice.

    OdpowiedzUsuń
  5. super !!!!!!!
    super !!!!!!!
    super rozdział
    czekam na kolejny :)
    długi oj długi ale nie spostrzegłam kiedy skończyłam tak mnie wciągnęło :)
    weny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeaa !!! dodałaś wreście !!!
    czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  7. mam nadzieję, że się nie pogniewasz za tą informację, a jeśli będzie ci przeszkadzać to po prostu usuń :3 pozdrawiam ciepło i weny xx

    „Tylko dlaczego skoro szaleją za nim dziewczyny z połowy Nowego Yorku on stara się o tą jedną, do której najwyraźniej nic nie czuje?” – serdecznie zapraszam na rozdział piąty na blogu Last Years Event, byłoby mi niezmiernie miło gdybyś wyraziła szczerą opinię na jego temat (;
    www.lastyearwithlou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również spodziewałam się, ze bd więcej głosów na TW ale mam nadzieję ze nie zrezygnujesz z One Direction w tym opowiadaniu ;))) Rozdział bardzo mi się podobał. I to nawrócenie Tom'a wow bd ciekawie. WKURZA mnie strasznie to ze Madzia nawet nie daje szansy Liam'owi! Mam nadzieję ze szybko się to zmieni. Boję się ze jak przeczytam ze Madzia pocaluje się z Nathem to przestanę czytac. Ale myślę ze nie, bo wciagnelam się w to opowiadanie. Jest znakomite. Robię postępy bo nawet ostatnio oglądałam dużo występów na żywo TW. Kto wie, może jeszcze okaże się ze ich polubie..nie wiem. Czekam na następny odcinek, mam nadzieję ze dodasz szybko i nie bd krótki. Pozdrawiam i całuje ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział jest wspaniały
    bardzoo długi i ekscytujący
    nawrócilam się i co do rozdziałów to wspaniale ze są takie długaśne
    przynajmniej jest co czytać
    a znaleźć i czytać tak nieziemsko fantastyczne opowiadanie jak twoje to zszczyt milordzie =D
    jaki wzruszający ten odcinek (przynajmniej ta część z nathem i madzią)
    "wtulił się bardziej w chłodny kawałek mięsa" haha te ich pomysły i zszokowanie Jaya haha
    w ogóle super odcinek
    przepraszałam cię więc chyba darowałaś
    czekam na kolejny i obiecuje ze skomentuje i przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak na marginesie to nie wyświetlało mi twoich nowych odcinków =(

      Usuń
  10. Rozdział jest wspaniały i długi:3
    - Rzeczywiście nigdy nie widziałam nic piękniejszego – oznajmiła i spojrzała na ocean.

    - Zgadzam się – przytaknął.

    Nie miała pojęcia, że kiedy to mówił, spoglądał na nią. Siedzieli przez chwilę w ciszy, ona wpatrzona w ocean, on w nią.

    - Po prostu aż ciepło mi się zrobiło <3
    Pisz CD,weny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nadrobiłam wszystkie zaległości powstałe przez moją niedyspozycje. Jednak nie wiele się zmieniło bo dalej piszesz tak wspaniale że mam wrażenie że czytam książkę.
    gratuluję ci zyskania aż takiej liczby czytelników. Jest ono wspaniałe i cieszę się że dociera do większego grona odbiorców. A wracając do twojego stylu pisania, jest on tak wapniały że mam nadzieję że w przyszłości nauczę się pisać równie dobrze. Nie zdziwię cię tym z niecierpliwością czekam na następny rozdział i na kolejne niespodzianki które pojawią się w twoim opowiadaniu. DO następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chce nexta!!
    Blagam cie napisz go jak najszybciej!!!!
    Prosze, prosze, prosze, prosze, pisz szybko!!
    Kocham cie i to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń